jestem boski, mam katanę i włoski
1 cze
Wczoraj Google udostępniło beta wersję AdSense API. Na blogu AdSense możemy się dowiedzieć, że API jest przeznaczone dla serwisów, które mają conajmniej 100 tysięcy wyświetleń reklam dziennie oraz, które wpisują się w schemat społeczności kreującej jakiś rodzaj treści. Za przykład podano systemy blogów i wiki.
Co daje nam takie API?
- możliwość rejestracji użytkownika bezpośrednio ze stron serwisu
- możliwość wykonywania tych samych czynności jak w panelu Adsense na stronach własnego serwisu czyli ustawienia formatów, kolory reklam a także śledzenie statystyk.
Co w zamian?
- 100$ za każdego zarejestrowanego użytkownika, który zgromadzi conajmniej 100$ w 180 dni
- 15% zarobionych pieniędzy przez użytkownika serwisu.
Czy to może być rewolucja w finansowaniu web2.0? Może ale nie musi. Jest wiele ‘ale’ w wykorzystaniu tej mozliwości.
Po pierwsze: nie każdy serwis dwazerowy wpisuje się w schemat publikacji jakichś treści przez użytkowników. Wspomniane blogi oraz wiki wydają się być najbardziej odpowiednim przykładem do wykorzystania. W Polsce można by użyć takiej możliwości np. w serwisie iThink.pl w którym użytkownicy publikują własne artykuły.
Po drugie: nie każdemu będzie sie opłacał system: raz 100$ i 15% zarobków skoro można samemu serwować reklamy na całym serwisie. Inną sprawą jest przyciagnięcie użytkowników do korzystania z takiego serwisu (można wtedy reklamować w stylu “pisz artykuły i zarabiaj na nich”). Ale skoro jest limit wyświetleń reklam (100 tysięcy dziennie) to znaczy, że ten argument nie ma sensu (duży serwis już ma użytkowników, mały “nie łapie” się na API).
Po trzecie: granica 100$ w 180 dni moim zdaniem jest zbyt wysoka. Przykładowy pojedyńczy blog o niezbyt dużej oglądalności może takiej kwoty nieuzbierać przez długie miesiące.
Moim zdaniem, w większości przypadków, wiele to nie pomoże i rewolucji nie będzie. Tym bardziej, że jak jakiś serwis posiada odpowiednie minimum wyświetlalności reklam to znaczy, że jest już w stanie się sam utrzymać.
Na szczęscie życie przynosi nowe, czasami niespodziewane pomysły. Kto wie jak ta oferta zostanie wykorzystana i czy rzeczywiście może pomóc w finansowaniu serwisów dwazerowych.
Case study na przykładzie bloggera.